Kierowniczka SOR w Częstochowie jednocześnie zarządza firmą, która za 17 milionów złotych rocznie dostarcza lekarzy do kierowanego przez siebie oddziału…
Kierowniczka szpitalnego oddziału ratunkowego w Częstochowie pełni równocześnie funkcję prezesa spółki, która za 17 milionów złotych rocznie zapewnia lekarzy do tego samego oddziału.
W ofercie spółki znajdowały się harmonogramy pracy, które dla trzynastu lekarzy nie spełniały podstawowych wymogów dotyczących czasu odpoczynku i obsady. Decyzje o grafiku należą do kierownika oddziału, co oznacza, że jedna osoba oceniała i zatwierdzała warunki, z których sama czerpała korzyści finansowe.
Podobne układy opisywała już wcześniej Najwyższa Izba Kontroli w innych szpitalach. Ordynatorzy lub kierownicy nadzorowali pracę personelu zatrudnianego przez własne podmioty gospodarcze, co utrudniało niezależną ocenę jakości i bezpieczeństwa świadczeń.
Pacjenci oddziałów ratunkowych trafiają tam w stanach nagłych i nie mają możliwości wyboru placówki ani weryfikacji relacji między personelem a dostawcami usług. W takich warunkach każda decyzja kadrowa bezpośrednio wpływa na dostępność pomocy.
Struktura, w której kontrola nad zasobami ludzkimi i kontraktem z zewnętrznym podmiotem spoczywa w tych samych rękach, zmniejsza przestrzeń dla zewnętrznej weryfikacji.
Wnioski
Gdy decyzje dotyczące obsady lekarskiej i rozliczeń finansowych koncentrują się w jednym miejscu, maleje możliwość niezależnej oceny, czy priorytetem pozostaje dobro pacjenta. System opieki zdrowotnej opiera się na zaufaniu, że reguły są stosowane równo wobec wszystkich uczestników. Gdy to zaufanie słabnie, najbardziej narażeni są ci, którzy nie mogą czekać ani negocjować warunków. Pytanie, jak długo instytucje publiczne mogą funkcjonować bez wyraźnych mechanizmów rozdzielających funkcje nadzorcze od interesów ekonomicznych, pozostaje otwarte.
Źródło: Infopiguła
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












