McClurkin i North American Mission Board przypominają, że jedynie Bóg posiada moc stwórczą, a ludzkie deklaracje nie tworzą rzeczywistości.
Przypisywanie ludzkim słowom mocy powoływania rzeczy do istnienia stoi w sprzeczności z jasnym nauczaniem Pisma Świętego. Biblia wskazuje, że jedynie Bóg ma suwerenną władzę stwórczą, a przypisywanie tego atrybutu człowiekowi prowadzi do duchowego zamętu. Donnie McClurkin, laureat nagrody Grammy i duchowny, odniósł się do kazania wygłoszonego przez Jamala Bryanta, który powiązał fragment Listu do Rzymian 4,17 z praktyką wypowiadania pozytywnych deklaracji dotyczących finansów.
Kazanie Bryanta i reakcja McClurkina
W kazaniu wygłoszonym w New Birth Missionary Baptist Church w amerykańskim mieście Stonecrest Bryant przedstawił werset z Listu do Rzymian jako zachętę do składania deklaracji dotyczących finansów. McClurkin odpowiedział, że takie podejście łączy elementy okultyzmu z wiarą chrześcijańską i przypisuje człowiekowi władzę należącą wyłącznie do Boga. Podkreślił, że ludzkie słowa nie mają zdolności tworzenia ex nihilo, czyli z niczego.
Północnoamerykańska Rada Misyjna (North American Mission Board) poparła stanowisko McClurkina i przypomniała, że tylko Stwórca powołuje do istnienia to, czego wcześniej nie było. Organizacja zaznaczyła, że przypisywanie ludzkiej mowie boskich cech oddala człowieka od pokory, której wymaga prawdziwa wiara.
Biblijne rozróżnienie mocy stwórczej
W Rz 4,17 (BW) czytamy o Bogu, „który ożywia umarłych i który to, czego nie ma, powołuje do bytu”. Słowa te odnoszą się wyłącznie do działania Stwórcy, a nie do ludzkich deklaracji. Odnoszenie tego wersetu do pragnień materialnych zaciemnia jego pierwotny sens i odwraca uwagę od suwerenności Boga.
W Prz 18,21 (BW) czytamy, że „śmierć i życie są w mocy języka”, lecz werset ten mówi o odpowiedzialności za wypowiadane słowa, a nie o ich stwórczej sile. Człowiek może błogosławić lub wywoływać niepokój, nie ma jednak zdolności tworzenia z niczego. Pismo Święte wielokrotnie ostrzega przed próbami wpływania na rzeczywistość za pomocą określonych formuł.
Konsekwencje fałszywej doktryny
Problem nie ogranicza się do jednego kazania. Od dziesięcioleci podobne nauczanie przenika do niektórych wspólnot, obiecując wiernym, że odpowiednie deklaracje zmienią ich sytuację materialną. Takie podejście odwraca porządek biblijnego objawienia i kieruje uwagę ku ludzkim możliwościom zamiast ku suwerenności Boga.
W Polsce zjawisko to można dostrzec w środowiskach charyzmatycznych i zielonoświątkowych, w których teologia słowa wiary zyskała popularność w latach 90. Do dziś w niektórych wspólnotach głosi się nauki obiecujące, że odpowiednie deklaracje zmienią sytuację materialną wiernych. Wśród polskich chrześcijan coraz częściej pojawia się pytanie o granicę między wiarą a próbami wymuszania błogosławieństwa. Biblia wskazuje, że podstawą życia duchowego pozostają pokora i zaufanie do Stwórcy, a nie formuły wypowiadane w określonej chwili.
Historia uczy, że zastępowanie boskiej mocy stwórczej ludzkimi deklaracjami często prowadzi do rozczarowania i duchowego zamętu. Pośród chaosu świata wciąż jednak ktoś klęka przed Stwórcą, uznając Jego suwerenność, zamiast pokładać ufność we własnych słowach.
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












