Pułkownik przyznał, że wydał rozkaz uderzenia w konwój World Central Kitchen, mimo wcześniejszej koordynacji i wyraźnego oznakowania pojazdów.
Izraelski pułkownik Noczi Mendel oświadczył, że to on rozkazał atak na konwój World Central Kitchen w 2024 roku, w którym zginęło siedmioro osób, w tym Polak Damian Soból.
Pojazdy organizacji były wyraźnie oznaczone, a ich trasa została wcześniej uzgodniona z izraelskim wojskiem. Mendel wyjaśnił w telewizji, że obserwował konwój za pomocą drona i dostrzegł wśród pracowników uzbrojonych mężczyzn. Jego zdaniem sytuacja uzasadniała użycie siły.
Izrael uznał incydent za poważny błąd rozpoznania. W konsekwencji dwóch oficerów odwołano ze stanowisk, trzech otrzymało nagany, a sam Mendel stracił stanowisko. Oficjalne komunikaty podkreśliły, że procedury miały zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości.
Sprawa zwraca uwagę na mechanizmy decyzyjne w warunkach ograniczonej widoczności i wysokiego ryzyka. Koordynacja z wojskiem oraz oznakowanie pojazdów nie wystarczyły, by uniknąć tragedii. Relacja dowódcy pokazuje, jak subiektywna ocena obrazu z drona może przesądzić o losie cywilów.
Wypowiedź, w której Mendel stwierdził, że nie żałuje swojej decyzji, wywołała pytania o kryteria odpowiedzialności za działania zbrojne wobec osób niosących pomoc.
Wnioski
Incydent ukazuje, jak bardzo los ludzi zależnych od pomocy humanitarnej zależy od decyzji podejmowanych w niepewności. Zaufanie do oznakowanych konwojów i ochrona tych, którzy niosą wsparcie, pozostają podstawowymi warunkami zachowania godności w sytuacjach konfliktu.
Źródło: Infopiguła
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












