Sąd federalny wznawia sprawę terapeuty kwestionującego zakaz pomocy nieletnim, otwierając dyskusję o wolności sumienia i prawie.
Sąd Okręgowy Stanów Zjednoczonych dla Zachodniego Dystryktu Waszyngtonu wznowił rozpatrywanie pozwu terapeuty Briana Tingleya, który przy wsparciu organizacji prawniczej Alliance Defending Freedom kwestionuje ustawę nr 5722 z 2018 roku. Podpisana przez gubernatora Jaya Insleego ustawa zabrania licencjonowanym specjalistom stosowania wobec nieletnich jakichkolwiek metod, które miałyby pomóc im uporządkować skłonności seksualne zgodnie z przekonaniami nieograniczającymi się do afirmacji. Sprawa wraca na wokandę po marcowym orzeczeniu Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych dotyczącym analogicznego zakazu obowiązującego w Kolorado. Sąd uznał go za sprzeczny z Pierwszą Poprawką do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, która gwarantuje wolność słowa.
Powrót sprawy po wyroku dotyczącym Kolorado
Wcześniejsze decyzje zdawały się zamykać drogę do merytorycznego rozpatrzenia sprawy. Sąd Apelacyjny Stanów Zjednoczonych dla Dziewiątego Okręgu oddalił pozew we wrześniu 2022 roku, a Sąd Najwyższy odmówił rozpoznania sprawy w grudniu 2023 roku. Jednak wyrok w sprawie Chiles przeciwko Salazar, wydany stosunkiem ośmiu głosów do jednego, przesądził, że przepis stanu Kolorado podlega ścisłej kontroli sądowej ze względu na konstytucyjną ochronę wolności słowa. Orzeczenie to wpłynęło również na postępowania w stanach Michigan, Missouri i Oregon, gdzie uchylono między innymi kary finansowe nałożone na terapeutę Franka Canepę.
Terapeuta Brian Tingley argumentuje, że ustawa uniemożliwia mu prowadzenie rozmów zgodnych z jego sumieniem i wiarą. Sąd federalny uznał, że w świetle nowego precedensu argumenty te należy ponownie rozpatrzyć. Sprawa dotyczy nie tylko jednej ustawy, lecz także relacji między stanowionym prawem a wolnością osobistych przekonań.
Konflikt między prawem a sumieniem
Ustawodawca stanu Waszyngton uznał, że każda próba pomocy młodemu człowiekowi w uporządkowaniu uczuć według kryteriów innych niż afirmacja jest szkodliwa. Tymczasem Biblia w Liście do Rzymian opisuje konsekwencje odejścia od ustanowionego porządku, wskazując zarazem na potrzebę wierności własnym przekonaniom. Zakaz obwarowany groźbą utraty licencji oznacza, że państwo narzuca jeden sposób rozumienia ludzkiej płciowości.
W historii duszpasterstwa i terapii znane są przypadki osób, które dzięki wytrwałej pracy nad sobą oraz wsparciu specjalistów odzyskiwały wewnętrzną równowagę w zgodzie ze swoimi najgłębszymi przekonaniami. Współczesne prawo, zamiast chronić swobodę refleksji, utrwala przekonanie, że jedyną dopuszczalną postawą jest bezwarunkowa akceptacja każdej skłonności. Tingley i inni terapeuci podkreślają, że chodzi o wolność słowa, a nie o przymus. W Polsce podobne napięcia towarzyszą projektom ustaw dotyczących tak zwanej terapii konwersyjnej, zgłaszanym w latach 2023–2024 przez posłów Lewicy i Koalicji Obywatelskiej. Organizacje takie jak Fundacja Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris oraz Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich zwracały uwagę, że proponowane przepisy mogą ograniczyć możliwość prowadzenia terapii zgodnej z biblijnym rozumieniem człowieka i narazić specjalistów na utratę uprawnień zawodowych.
Wolność słowa a granice prawa stanowego
Orzeczenie dotyczące Kolorado pokazuje, że sądy coraz częściej dostrzegają napięcie między ochroną nieletnich a wolnością słowa. W Polsce podobne debaty dotyczą roli specjalistów we wspieraniu osób zmagających się z problemami tożsamościowymi. Sprawa Tingleya przypomina, że ochrona wolności sumienia wymaga stałej czujności wobec nowych regulacji, które mogą prowadzić od prawnego nakazu do przymusu.
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












