Raport Barna pokazuje, jak chrześcijanie używają AI do pytań biblijnych i jakie ryzyka dostrzega Michael A. Youssef.
Według opublikowanego 21 lipca 2026 roku raportu amerykańskiej firmy badawczej Barna Group praktykujący chrześcijanie w Stanach Zjednoczonych korzystają ze sztucznej inteligencji częściej niż przeciętny obywatel: 44% regularnie używa jej w sprawach prywatnych, a 39% – w pracy zawodowej. Blisko połowa deklaruje, że ufa algorytmom w sprawach związanych z rozwojem duchowym, natomiast jedna trzecia w minionym miesiącu zadawała im pytania dotyczące Pisma Świętego. Tendencje te budzą uzasadniony niepokój przywódców kościelnych na całym świecie.
Dane wskazują na rosnącą popularność narzędzi opartych na sztucznej inteligencji
Raport Barna Group wskazuje na wyraźny wzrost zainteresowania sztuczną inteligencją wśród osób regularnie uczestniczących w nabożeństwach. Chrześcijanie pytają o interpretację fragmentów Pisma Świętego, szukają wskazówek dotyczących codziennych decyzji i proszą o streszczenia tekstów biblijnych. Zjawisko to nie ogranicza się do młodszych pokoleń, choć właśnie w tej grupie wiekowej jest najbardziej widoczne.
Zjawisko to można dostrzec również w polskich społecznościach – na grupach dyskusyjnych chrześcijanie dzielą się odpowiedziami uzyskanymi od chatbotów. Wiele osób zauważa, że otrzymuje je błyskawicznie, lecz często pozostają one powierzchowne i niepełne.
Trzy zagrożenia wskazane przez Michaela A. Youssefa
Michael A. Youssef, założyciel organizacji Leading The Way oraz pastor założyciel Kościoła Apostołów w Atlancie, wskazuje trzy zasadnicze zagrożenia. Pierwszym jest spłycanie doktryny. Badanie Jasona Owena z 2026 roku wykazało, że modele językowe, niezdolne do rozpoznawania prawdy objawionej, sprowadzają nauczanie biblijne do wspólnego mianownika, przez co staje się ono bardziej ogólnikowe i mniej precyzyjne.
Drugim zagrożeniem jest brak prawdziwego duszpasterstwa. Algorytm nie zna ludzkiego serca, nie dostrzega ukrytych ran ani nie potrafi prowadzić rozmowy skłaniającej do pokuty. Pismo Święte podkreśla: „Wszelkie Pismo od Boga natchnione jest i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości” (2 Tm 3,16 UB).
Trzecie niebezpieczeństwo wiąże się z powstawaniem aplikacji tworzonych bez nadzoru wspólnoty kościelnej. Gdy programiści kierują się wyłącznie kryteriami użyteczności i popularności, wzrasta ryzyko rozpowszechniania treści sprzecznych z chrześcijańską ortodoksją. Podobne obawy wyrażają duchowni w wielu krajach, nie tylko w Stanach Zjednoczonych.
Narzędzie nie zastąpi osobistej posługi
Youssef przypomina, że takie narzędzie może jedynie kierować ku Pismu Świętemu i Kościołowi, lecz nigdy nie zastąpi Chrystusa, Ducha Świętego ani pastora miejscowego kościoła. W polskich wspólnotach coraz częściej rozmawia się o tym, jak zachować równowagę między wygodą korzystania z nowych technologii a głębią życia duchowego.
Wśród polskich chrześcijan coraz częściej pojawia się pytanie, czy szybkie odpowiedzi udzielane przez algorytm rzeczywiście pomagają wzrastać w wierze. Historia pokazuje, że Kościół zawsze potrzebował żywej wspólnoty, aby Pismo Święte było nie tylko czytane, lecz także przeżywane.
Warto zatem pamiętać, że żadna technologia nie zwalnia nas z osobistej odpowiedzialności za poszukiwanie prawdy pod prowadzeniem Ducha Świętego.
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












