Były pastor Gregory Allen Madeya został oskarżony o przywłaszczenie ponad 740 tysięcy dolarów z parafii oraz majątku swojej matki w Pensylwanii.
Gregory Allen Madeya, były duchowny Ukraińskiego Kościoła Katolickiego i mieszkaniec Florydy, odpowie przed sądem w Pensylwanii. Jest oskarżony o przywłaszczenie ponad siedmiuset czterdziestu tysięcy dolarów z ofiar parafialnych oraz funduszy katolickiej organizacji Rycerze Kolumba. Miał również przywłaszczyć sobie majątek własnej matki.
Szczegóły zarzutów i sposób działania
Od 2018 roku Madeya był pełnomocnikiem swojej matki. Według śledczych w tym czasie pobrał z jej kont ponad dwieście trzydzieści tysięcy dolarów. W rezultacie starsza kobieta musiała opuszczać kolejne domy opieki, a ponadto została narażona na konsekwencje podatkowe w wysokości dwustu czterdziestu ośmiu tysięcy sześciuset sześćdziesięciu trzech dolarów. Śledczy znaleźli w śmieciach koperty przeznaczone na ofiary, co ich zdaniem wskazuje na świadome i celowe działanie. Za część pieniędzy Madeya miał kupić między innymi Forda Mustanga z 2018 roku.
Kolejna część zarzutów dotyczy pieniędzy pochodzących z trzech parafii należących do Eparchii św. Jozafata w Parmie: św. Jana Chrzciciela w McKeesport, św. Demetriusza w Jeannette oraz Zaśnięcia Matki Bożej w Latrobe. Madeya miał także sprzedać złoty kielich za ponad dziewiętnaście tysięcy dolarów. Zarzuty obejmują również pranie pieniędzy pochodzących z przestępstwa oraz nieuprawnione użycie karty płatniczej. Został aresztowany w poniedziałek, a procedura jego ekstradycji do Pensylwanii jest już w toku.
Reakcja wspólnoty i konsekwencje prawne
Eparchia zawiesiła duchownego w obowiązkach już 8 lutego 2024 roku i zadeklarowała pełną współpracę z prokuraturą stanową w staraniach o odzyskanie pieniędzy. Sprawa pokazuje, jak łatwo można nadużyć zaufania powierzonego duchownemu, gdy osobiste pragnienia biorą górę nad odpowiedzialnością. Biblia mówi wyraźnie: „Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się w liczne cierpienia” (1 Tm 6,10).
Jeśli zarzuty się potwierdzą, okaże się, że Madeya jako duchowny naruszył nie tylko prawo, lecz także Boże przykazania zakazujące kradzieży i składania fałszywego świadectwa. Wierni poszkodowanych parafii muszą się teraz zmierzyć nie tylko z poczuciem straty, ale również z pytaniem, jak odzyskać pieniądze przeznaczone na służbę Bogu i ludziom. Eparchia podkreśla, że ściśle współpracuje w tej sprawie z organami ścigania, aby ograniczyć dalsze szkody wynikające z działań zarzucanych Madeyi.
Refleksja nad ludzką skłonnością do zła
Ta historia przypomina, że powołanie do służby nie chroni przed pokusą. Gdy człowiek ulega żądzy bogactwa, konsekwencje dotykają nie tylko jego samego, lecz także tych, którzy mu zaufali. Również w Polsce przypadki nadużywania zaufania przez duchownych skłaniają do pytania, czy nasze wspólnoty wystarczająco dbają o przejrzystość finansową i ochronę najsłabszych. Warto zastanowić się, jak skuteczniej strzec powierzonych środków, aby nie stały się źródłem cierpienia.
Biblia jednoznacznie ostrzega przed skutkami miłości do pieniędzy. Jeżeli zarzuty wobec Madeyi zostaną potwierdzone, jego postępowanie będzie świadczyło nie tylko o złamaniu prawa, lecz także o odejściu od drogi wiary, o której nauczał apostoł Paweł. Sytuacja ta pokazuje, że żadna instytucja ani urząd nie zastąpią osobistej wierności przykazaniom Bożym.
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












