Wirginijskie seminarium odsłoniło rzeźbę ku czci apelu biskupa Budde, wywołując debatę o wierności Słowu Bożego wobec presji kulturowej.
Wirginijskie Seminarium Teologiczne (Virginia Theological Seminary) odsłoniło niedawno rzeźbę „Łuk płonącego złota” autorstwa Murraya Dewarta, poświęconą posłudze biskup Mariann Budde. Uroczystość nawiązywała do jej styczniowego wystąpienia w Katedrze Narodowej w Waszyngtonie, podczas którego apelowała o miłosierdzie wobec osób żyjących w lęku, w tym osób homoseksualnych i przybyszów z innych krajów. W tym samym tygodniu uczelnia wydała tom esejów zatytułowany „Okażcie miłosierdzie. Podążanie za Jezusem w czasach politycznego zagrożenia”.
Okoliczności odsłonięcia rzeźby
Rzeźba upamiętnia styczniowe wystąpienie Mariann Budde, wygłoszone po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa na drugą kadencję prezydencką. Ojciec artysty ukończył to samo seminarium w 1941 roku, a tytuł dzieła zaczerpnięto z poematu Williama Blake’a. Rzeczniczka uczelni Nicky Burridge podkreśliła, że zbiór esejów wyrasta z zasad Ewangelii.
Duchowny Rob Pacienza zarzucił jednak Mariann Budde pogłębianie podziałów i propagowanie poglądów odbiegających od nauczania Pisma Świętego. Wydarzenie wpisuje się w szerszy spór o kierunek obrany przez protestanckie seminaria w Stanach Zjednoczonych. Dotyczy on przede wszystkim teologicznego autorytetu Słowa Bożego, a nie wewnętrznej polityki amerykańskiej.
Miłosierdzie w świetle Pisma Świętego
Biblia łączy miłosierdzie z prawdą, nie zaś z rezygnacją z jednoznacznego nauczania. Pan Jezus mówił: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7). Jego miłosierdzie nigdy nie polegało na utwierdzaniu człowieka w oddaleniu od Boga, lecz wiązało się z wezwaniem do nawrócenia i wiary.
Gdy instytucja teologiczna przedkłada społeczną akceptację nad wierność Słowu, traci zdolność do pełnienia posługi, która przynosi duchowe uzdrowienie. Prawdziwe miłosierdzie prowadzi grzesznika do pokuty, a nie nakazuje milczeć wobec jawnego sprzeciwu wobec porządku ustanowionego przez Stwórcę.
Ewangelia nie dzieli ludzi ze względu na ich skłonności ani status imigracyjny. Każdy człowiek, niezależnie od pochodzenia, potrzebuje tego samego: skruchy i wiary w Chrystusa. Skupianie się na szczególnej ochronie wybranych grup oddala instytucję od misji powierzonej uczniom Jezusa.
Spory w protestanckich seminariach
Od lat wiele protestanckich seminariów w Stanach Zjednoczonych staje przed wyborem: umacniać wiernych w posłuszeństwie Słowu Bożemu czy dostosowywać przesłanie Ewangelii do oczekiwań współczesnej kultury. Rzeźba i towarzyszący jej tom esejów stały się kolejnym przykładem tego napięcia.
Podobne pytania pojawiają się również w polskich wspólnotach. W ramach Aliansu Ewangelicznego trwają dyskusje o tym, jak Kościoły ewangelikalne powinny reagować na presję środowisk kwestionujących biblijne nauczanie o małżeństwie i tożsamości płciowej. Zamiast jednoczyć wspólnotę wokół niezmiennego Słowa, niektóre instytucje wybierają drogę zacierającą granicę między miłosierdziem a ustępstwem. Osłabia to zdolność Kościoła do głoszenia pełnej prawdy o świętości życia. Podejmowane w Polsce decyzje teologiczne wpływają na to, czy Kościół będzie prowadził ludzi do pokuty, czy jedynie łagodził obawy określonych grup. Pismo Święte daje jasną odpowiedź: miłosierdzie i prawda są nierozłączne.
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej











