Nowa ustawa w Maharasztrze przenosi ciężar dowodu na oskarżonego i budzi obawy dotyczące zwykłej posługi chrześcijańskiej.
Nowa ustawa o wolności religijnej, wprowadzona 28 sierpnia bieżącego roku w indyjskim stanie Maharasztra, zakazuje zmiany wyznania pod wpływem przymusu, oszustwa lub nakłaniania. Zgodnie z nowymi przepisami ciężar dowodu spoczywa na oskarżonym. Wzbudziło to wśród lokalnych wspólnot religijnych i organizacji charytatywnych obawy, że nawet zwykła pomoc ubogim czy modlitwa z chorymi mogą zostać uznane za czyny karalne. Frazer Mascarenhas, były rektor Kolegium św. Franciszka Ksawerego, ostrzegł na łamach dziennika „The Indian Express”, że działalność dobroczynna na rzecz najuboższych może zostać sparaliżowana. Wiele mniejszych wspólnot już wymaga od uczestników pisemnych oświadczeń potwierdzających dobrowolność udziału w spotkaniach, a po przypadkach zakłócania zebrań rozważa także założenie monitoringu.
Treść przepisów i ich praktyczne skutki
Ustawa słusznie potępia manipulację i przymus. Przeniesienie ciężaru dowodu na oskarżonego stwarza jednak ryzyko nadużyć – osoba rozdająca żywność lub modląca się z potrzebującymi może zostać oskarżona o nakłanianie do zmiany wyznania. W rezultacie wiele wspólnot religijnych i organizacji charytatywnych znacznie ogranicza działalność w ubogich dzielnicach z obawy przed postępowaniami sądowymi wszczynanymi na podstawie niejasnych zarzutów.
Obawa, że zwykła troska o potrzebujących zostanie uznana za próbę nakłaniania ich do zmiany wyznania, paraliżuje działalność charytatywną w Maharasztrze.
Biblijny nakaz a granice ludzkiego prawa
Biblia mówi, że Zbawiciel polecił uczniom iść i czynić uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (Mt 28,19–20). Nakaz ten dotyczy przemiany serca, którą Pismo Święte nazywa nawróceniem. Nie chodzi tu jedynie o zmianę przynależności religijnej – greckie słowo metanoia oznacza głęboką przemianę myślenia i życia, której nie można wymusić ani kupić.
Państwo ma prawo chronić obywateli przed oszustwem, lecz nie powinno decydować, co wolno mówić o Bogu w rozmowach prywatnych czy w ramach działalności dobroczynnej. Gdy prawo przenosi ciężar dowodu na oskarżonego, nawet zwykła posługa staje się ryzykowna. Wspólnoty chrześcijańskie w Maharasztrze muszą więc zmierzyć się z pytaniem: czy nadal mogą swobodnie dzielić się Ewangelią i pomagać potrzebującym?
Postawa apostołów wobec władz
Historia pokazuje, że prześladowania nie powstrzymują Bożego dzieła. Apostołowie, postawieni przed władzami, odpowiedzieli: „Czy słuszne jest w oczach Boga bardziej słuchać was niż Boga? Sami osądźcie” (Dz 4,19). Współcześni chrześcijanie w Maharasztrze stają przed podobnym wyborem, choć starają się działać zgodnie z prawem. Takie środki ostrożności jak pisemne oświadczenia czy monitoring są zrozumiałe, ale zarazem świadczą o ograniczaniu wolności religijnej.
Pośród chaosu tego świata wciąż ktoś klęka i modli się z chorymi, nie zważając na ryzyko. To właśnie takich świadectw szukamy.
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












