Amerykański sąd orzekł, że prywatne posiadanie pornografii dziecięcej wygenerowanej przez sztuczną inteligencję nie narusza konstytucji, jeśli nie…
Federalny sąd apelacyjny w USA uznał, że posiadanie w domu pornografii dziecięcej stworzonej przez sztuczną inteligencję jest chronione przez wolność słowa, o ile nie pokazuje prawdziwych dzieci.
Orzeczenie zapadło w sprawie Stevena Anderegg, oskarżonego w 2024 roku o tworzenie i publikowanie takich materiałów. Sąd oparł się na wcześniejszych wyrokach Sądu Najwyższego, które chronią prywatne posiadanie treści pornograficznych i nie traktują materiałów bez realnych osób tak samo jak pornografii z udziałem dzieci.
Sędzia prowadzący sprawę wskazał, że obowiązujące precedensy zmuszają do takiego rozstrzygnięcia. Jednocześnie zaznaczył, że współczesne obrazy generowane przez AI mogą być praktycznie nie do odróżnienia od fotografii rzeczywistych dzieci, co stawia przed prawem nowe pytania o granice ochrony.
Rozwój narzędzi sztucznej inteligencji pozwala na masowe tworzenie takich treści bez udziału jakichkolwiek osób. Dotychczasowe przepisy, skonstruowane wokół pojęcia „ofiary”, nie obejmują wprost sytuacji, w której dziecko istnieje wyłącznie jako produkt algorytmu.
KORPUS: Orzeczenie nie zmienia zakazu produkcji i dystrybucji materiałów z rzeczywistymi dziećmi. Podkreśla jednak, że samo podobieństwo do rzeczywistości nie wystarczy, by uznać dany obraz za zabroniony.
Wnioski
Sprawa pokazuje, jak szybko technologia wyprzedza dotychczasowe ramy ochrony najsłabszych. Gdy granica między tym, co rzeczywiste, a tym, co wygenerowane, staje się coraz mniej wyraźna, wspólnota staje przed pytaniem, jak skutecznie bronić godności dziecka niezależnie od formy jego przedstawienia.
Źródło: Infopiguła
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












