Jedwabne po 85 latach. Dwie narracje, jedna zbrodnia i niedokończone badania

W 85. rocznicę zbrodni w Jedwabnem ponownie ujawnił się spór o jej sprawców. Analiza ustaleń IPN, niedokończonej ekshumacji z 2001 roku i wciąż otwartych pytań.

Pomnik ofiar zbrodni w Jedwabnem

W 85. rocznicę zbrodni w Jedwabnem ponownie ujawnił się spór o jej sprawców. Analiza ustaleń IPN, niedokończonej ekshumacji z 2001 roku i wciąż otwartych pytań.

 

W 85. rocznicę zbrodni dokonanej 10 lipca 1941 roku w Jedwabnem ponownie ujawnił się głęboki podział dotyczący jej sprawców, przebiegu oraz sposobu upamiętniania ofiar.

Wesprzyj Fundację Ulica Swoje Wie

Główne uroczystości przy pomniku zorganizowała Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie. W modlitwie za zamordowanych uczestniczyli przedstawiciele władz państwowych, Instytutu Pamięci Narodowej, korpusu dyplomatycznego oraz duchowni różnych wyznań. W tym samym czasie na pobliskich prywatnych działkach odbyły się dwa osobne spotkania środowisk kwestionujących część ustaleń oficjalnego śledztwa i domagających się wznowienia ekshumacji. Jedno było związane ze środowiskiem Grzegorza Brauna, drugie z inicjatywą Wojciecha Sumlińskiego. W praktyce były to więc trzy wydarzenia skupione wokół dwóch zasadniczo odmiennych narracji historycznych.

Co rzeczywiście ustalił IPN?

Spór bywa przedstawiany jako przeciwstawienie dwóch prostych wersji: według pierwszej Polacy mieli samodzielnie i spontanicznie zamordować swoich żydowskich sąsiadów, według drugiej całą zbrodnię mieli zaplanować i wykonać Niemcy.

✦ Polecamy ✦ Broszura ewangelizacyjna
Zamów broszurę ewangelizacyjną

„Takie było twoje życie” • Komiks A6 • 32 strony

Strona 1 — okładka komiksu
Strona 1 — okładka
Strona 2 — bogacz, Łk 12:19
Strona 2 — Łk 12:19
Strona 3 — śmierć, Łk 12:20
Strona 3 — Łk 12:20
+ 28 stronhistorii — całość w broszurze
Pomiędzy
Strona 32 — modlitwa zbawienia
Strona 32 — modlitwa
Zamów broszurę — od 1,80 zł / szt →

Bezpieczna płatność Stripe • Karta / BLIK / Przelewy24 • Wysyłka InPost

Takie ujęcie nie oddaje jednak nawet oficjalnych ustaleń śledztwa IPN.

Prokuratorzy rozpatrywali trzy hipotezy:

  • zbrodni dokonali sami Niemcy, wykorzystując lub zmuszając do pomocy polskich mieszkańców;
  • zbrodni dokonali sami Polacy, bez niemieckiej inspiracji;
  • bezpośrednimi wykonawcami była grupa Polaków działająca z niemieckiej inspiracji, przyzwolenia i pod osłoną okupacyjnej władzy.

IPN odrzucił dwie pierwsze hipotezy i przyjął trzecią. Według końcowego postanowienia bezpośrednimi wykonawcami — określonymi jako sprawcy sensu stricto — było co najmniej około czterdziestu polskich mieszkańców Jedwabnego i okolic. Jednocześnie Niemcom przypisano sprawstwo sensu largo, ponieważ stworzyli warunki do zbrodni, inspirowali ją i zapewniali jej wykonawcom poczucie bezkarności. Nie ustalono natomiast ponad wszelką wątpliwość, jak liczna była obecna w Jedwabnem grupa Niemców oraz czy uczestniczyła bezpośrednio we wszystkich etapach mordu.

Nie jest zatem rzetelne określanie zbrodni jako całkowicie spontanicznego wystąpienia mieszkańców, dokonanego bez udziału niemieckiego okupanta. Jednocześnie zgromadzony materiał dowodowy nie pozwolił IPN przyjąć, że Polacy byli jedynie biernymi obserwatorami albo osobami zmuszonymi do działania pod bezpośrednią groźbą śmierci.

Niemiecka polityka inspirowania pogromów

Zwolennicy ponownego zbadania sprawy słusznie zwracają uwagę na szerszy kontekst niemieckiej polityki okupacyjnej. Po napaści III Rzeszy na Związek Sowiecki niemieckie służby bezpieczeństwa dążyły do wywoływania antyżydowskich wystąpień z udziałem miejscowej ludności.

W dyrektywach Reinharda Heydricha z czerwca 1941 roku zalecano, aby lokalnych pogromów nie powstrzymywać, lecz w razie potrzeby je inicjować, intensyfikować i kierować nimi — najlepiej bez pozostawiania wyraźnych śladów niemieckiej działalności. Tego rodzaju polityka pozwalała okupantom wykorzystywać miejscowe konflikty i uprzedzenia, a zarazem przerzucać część odpowiedzialności za niemiecką politykę eksterminacyjną na ludność podbitych terenów.

Dokumenty te nie rozstrzygają same w sobie, kto podpalił stodołę w Jedwabnem ani kto podejmował poszczególne decyzje. Dowodzą jednak, że obecności i roli Niemców nie można sprowadzać do przypadkowego lub obojętnego przyglądania się wydarzeniom.

Niedokończona ekshumacja

Jednym z najważniejszych źródeł obecnych kontrowersji pozostaje zakres prac archeologiczno-ekshumacyjnych przeprowadzonych w 2001 roku.

Przed rozpoczęciem badań zakładano, że eksperci spróbują ustalić liczbę ofiar, ich wiek i płeć, przyczyny śmierci oraz ewentualne ślady użycia broni palnej lub innych narzędzi. Po rozmowach ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego z przedstawicielami społeczności żydowskiej zakres prac został jednak ograniczony ze względu na religijną zasadę nienaruszania spokoju zmarłych.

Archeologom i medykom sądowym pozwolono odsłonić jedynie wierzchnią warstwę grobów. Po dotarciu do szczątków zachowanych w układzie anatomicznym nie wolno było ich podnosić ani poddawać pełnym badaniom. Decyzja ta wywołała stanowczy protest części ekspertów, którzy wskazywali, że w takich warunkach nie będzie można dokładnie ustalić liczby pochowanych ani przyczyn ich śmierci. Prace zakończono 4 czerwca 2001 roku z powodu — jak zapisano w dokumentacji — „wyczerpania możliwości badawczych”.

Nie można więc uczciwie twierdzić, że nie przeprowadzono żadnych badań. Nie można jednak również mówić o pełnej ekshumacji odpowiadającej standardom kompleksowego postępowania sądowo-medycznego.

Spór o odnalezioną amunicję

Podczas badań odnaleziono liczne łuski systemów Mauser i Mosin oraz inne przedmioty związane z uzbrojeniem. Informacja ta początkowo wywołała przypuszczenia, że niemieccy funkcjonariusze mogli strzelać do ofiar.

Późniejsze ekspertyzy balistyczne nie potwierdziły jednak takiego wniosku. Wiele łusek pochodziło z okresu I wojny światowej, gdy w okolicach Jedwabnego toczyły się walki niemiecko-rosyjskie. Większość łusek z okresu II wojny światowej została natomiast odstrzelona z niemieckiego karabinu maszynowego MG 42, który wszedł do użycia dopiero w 1942 roku. Najprawdopodobniej były więc związane z walkami z 1945 roku lub późniejszym naruszeniem terenu.

Odnalezione łuski nie stanowią zatem dowodu, że w lipcu 1941 roku Niemcy rozstrzelali ofiary przy stodole. Jednocześnie część materiału nie została poddana ekspertyzom, a ograniczenie badań szczątków nie pozwoliło jednoznacznie ustalić sposobu śmierci wszystkich zamordowanych.

Ile osób zginęło?

Przez wiele lat powtarzano liczbę około 1600 zamordowanych, spopularyzowaną między innymi przez książkę Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi”. Śledztwo IPN uznało tę liczbę za wysoce nieprawdopodobną i nieznajdującą potwierdzenia w zgromadzonym materiale.

Na podstawie częściowej ekshumacji oraz pozostałych dowodów przyjęto, że zamordowano nie mniej niż 340 osób: około czterdziestu mężczyzn zabitych wcześniej w nieustalony sposób oraz około trzystu osób spalonych w stodole. Eksperci oceniali, że w dwóch odnalezionych mogiłach mogły znajdować się szczątki około 300–400 ludzi. Dokładnej liczby nie udało się ustalić właśnie z powodu niepełnego zakresu prac.

Korekta wcześniejszych, zawyżonych danych nie umniejsza cierpienia żadnej z ofiar. Każdy zamordowany człowiek miał imię, rodzinę i własną historię. Szacunek dla ofiar nie może jednak wymagać podtrzymywania liczby, której badania nie potwierdziły.

Prawda nie potrzebuje zbiorowej winy

Zbrodnia na żydowskich mieszkańcach Jedwabnego jest faktem. Udokumentowany jest również czynny udział grupy polskich mieszkańców oraz niemiecka inspiracja, obecność i stworzenie warunków umożliwiających dokonanie mordu.

Nie oznacza to jednak, że odpowiedzialność grupy sprawców może być automatycznie przenoszona na wszystkich mieszkańców Jedwabnego, cały naród polski albo kolejne pokolenia. Tak samo nie wolno usuwać z opisu historii roli niemieckiego okupanta, który był rzeczywistym panem życia i śmierci na zajętym terytorium i świadomie dążył do wciągania miejscowej ludności w prześladowanie Żydów.

Rzetelność nie polega na mechanicznym uznaniu obu stanowisk za jednakowo prawdopodobne. Polega na przedstawieniu wszystkich dowodów, wskazaniu ich ograniczeń oraz jasnym rozróżnieniu pomiędzy tym, co zostało udowodnione, tym, co jest prawdopodobne, a tym, co pozostaje hipotezą.

„Prawda was wyswobodzi”

Pamięć o ofiarach nie może służyć zamykaniu pytań. Pytania nie mogą natomiast stawać się narzędziem negowania zbrodni albo oczyszczania osób, których udział został potwierdzony dowodami.

Jeżeli istnieje możliwość przeprowadzenia dalszych badań w sposób godny, przejrzysty i zgodny z najwyższymi standardami naukowymi, powinny się one odbyć z udziałem niezależnych historyków, archeologów, medyków sądowych, ekspertów międzynarodowych oraz przedstawicieli społeczności żydowskiej. Ich celem nie może być udowodnienie z góry przyjętej narracji, lecz możliwie pełne poznanie prawdy.

Sprawiedliwość wymaga pamięci o zamordowanych. Wymaga również, aby nie przypisywać winy ludziom bez wystarczających dowodów — także wtedy, gdy osoby te już nie żyją. Jeżeli zbrodnia została zainicjowana i umożliwiona przez niemiecką władzę okupacyjną, należy mówić o tym jasno. Jeżeli uczestniczyli w niej konkretni polscy mieszkańcy, nie wolno tego przemilczać. Nie wolno jednak czynić sprawcami całej społeczności.

Chrystus powiedział: „Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (J 8:32). Prawda nie potrzebuje ani zbiorowej winy, ani narodowych mitów. Potrzebuje odwagi, pokory i uczciwego badania faktów.

social media
JESUSNEWS
JESUSNEWS
Artykuły: 775