Sędzia Dianne Hensley wygrała proces o wolność sumienia po odmowie udzielania ślubów parom tej samej płci, powołując się na prawo stanowe Teksasu.
Sędzia Dianne Hensley z Waco w Teksasie odmówiła udzielania ślubów parom tej samej płci, kierując się przekonaniami opartymi na Piśmie Świętym. Jej decyzja doprowadziła do postępowania dyscyplinarnego, które zakończyło się jednak korzystnym wyrokiem: sąd przyznał jej dziesięć tysięcy dolarów odszkodowania oraz ponad sześćset trzydzieści tysięcy dolarów zwrotu kosztów. Orzeczenie z 16 czerwca powołało się na Texas Religious Freedom Restoration Act i zakazało komisji dalszych działań wobec sędzi. Sprawa pokazuje napięcie między nakazami władzy a wymogami wierności Słowu Bożemu.
Przebieg sprawy i argumenty prawne
Sędzia Hensley konsekwentnie stosowała zalecenia prokuratora generalnego Teksasu, przygotowując listę innych urzędników mogących przeprowadzić ceremonię. Działała w ten sposób, by okazać szacunek dla prawa bez naruszania osobistych przekonań. Wcześniej Sąd Najwyższy Teksasu wprowadził do kodeksu etyki sędziowskiej zapis umożliwiający powstrzymanie się od udziału w ceremonii z przyczyn religijnych.
Dziewiątego stycznia 2026 roku ten sam sąd orzekł, że komisja nie ma podstaw do nakładania kar na sędziów odmawiających udziału w ślubach par tej samej płci. Wyrok podkreśla, że państwo nie może zmuszać swoich przedstawicieli do działania wbrew głosowi sumienia kształtowanemu przez Słowo Boże. Biblia mówi wyraźnie o małżeństwie jako związku mężczyzny i kobiety: „Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się ze swoją żoną, i będą jednym ciałem” (Rdz 2:24 BW).
Dalsze kroki prawne i szerszy spór
Sprawa Hensley nie jest odosobniona. Sędzia prowadzi równoległy pozew federalny kwestionujący wyrok Obergefell v. Hodges z 2015 roku, który narzucił redefinicję małżeństwa na skalę ogólnokrajową. Jednocześnie grupa sędziów pokoju wszczęła proces zbiorowy, domagając się odszkodowań za utracone dochody. Te działania ujawniają napięcie między nakazami władzy a wymogami wierności wyższym zasadom.
W Polsce widzimy podobne napięcia, gdy dyskutuje się o wolności sumienia osób pełniących funkcje publiczne. Kwestia ta pojawia się w kontekście rejestracji związków czy edukacji, gdzie wierni pytają, jak zachować wierność Pismu bez narażania się na sankcje. Orzeczenie z Teksasu pokazuje, że ochrona sumienia może być skutecznie egzekwowana na gruncie prawa.
Znaczenie dla wspólnoty wiary
Decyzja sądu potwierdza, że wolność sumienia nie może być podporządkowana zmieniającym się normom społecznym. Dla nas oznacza to przypomnienie, że wierność Słowu Bożemu ma pierwszeństwo przed presją otoczenia. Historia sędzi Hensley staje się świadectwem, że takie stanowisko może zostać obronione nawet w obliczu postępowania dyscyplinarnego.
Małżeństwo według Pisma zostało ustanowione przez Boga jako trwały związek mężczyzny i kobiety. Gdy władza próbuje to zmienić, wierni stają przed pytaniem o granice posłuszeństwa. Sprawa z Teksasu pokazuje, że istnieją mechanizmy prawne chroniące tę wierność.
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












