Żyjemy w czasach, w których wiele wspólnot chrześcijańskich pragnie doświadczać Bożej mocy w sposób głęboki i realny. To pragnienie samo w sobie nie jest złe. Kościół od dnia Pięćdziesiątnicy wierzy w działanie Ducha Świętego, w Jego dary, prowadzenie, pocieszenie i objawianie Chrystusa wierzącym.
Jednak każde duchowe doświadczenie musi być badane w świetle Pisma Świętego. Nie emocje, nie atmosfera spotkania, nie autorytet lidera i nie osobiste przeżycie są ostateczną miarą prawdy. Tą miarą jest Słowo Boże.
Tam, gdzie Kościół traci ten fundament, bardzo szybko pojawia się zamęt. A zamęt, choć bywa ubrany w język duchowości, nigdy nie pochodzi od Boga.
Dary Ducha nie są techniką
Jednym z niepokojących zjawisk we współczesnych środowiskach chrześcijańskich jest przekonanie, że dary duchowe można „aktywować” przy pomocy specjalnych metod, warsztatów lub ćwiczeń.
Takie myślenie wymaga poważnego biblijnego namysłu.
Apostoł Paweł pisze:
„Wszystko to zaś sprawia jeden i ten sam Duch, rozdzielając każdemu poszczególnemu, jak chce”
(1 Kor 12,11 BW)
To Duch Święty rozdziela dary. Nie człowiek. Nie konferencja. Nie technika. Nie duchowy trening.
Kościół ma zachęcać wierzących do otwartości na działanie Ducha Świętego, ale nie wolno nam sprawiać wrażenia, że człowiek może dysponować Bożymi darami według własnego uznania. Dary Ducha nie są narzędziem autopromocji ani środkiem budowania duchowej sensacji. Są dane dla zbudowania Ciała Chrystusa.
Gdy doświadczenie zastępuje Słowo
Szczególnym zagrożeniem jest sytuacja, w której osobiste objawienia, wizje, sny lub tak zwane prorocze słowa zaczynają zajmować miejsce należne Pismu Świętemu.
Wtedy wierzący nie pytają już: „Co mówi Słowo Boże?”, ale: „Co ktoś nade mną wypowiedział?”. Nie szukają Chrystusa w Ewangelii, lecz kolejnego przeżycia, kolejnego znaku, kolejnego potwierdzenia.
To bardzo niebezpieczna droga.
Pan Jezus ostrzegał przed pokoleniem, które domaga się znaku:
„Pokoleniu złemu i cudzołożnemu znaku się domaga, ale nie będzie mu dany inny znak, jak tylko znak Jonasza proroka”
(Mt 12,39 BW)
Największym znakiem Boga dla świata jest śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Jeżeli komuś to nie wystarcza jako fundament wiary, żadne kolejne przeżycie nie da mu trwałego pokoju.
Duch Święty nigdy nie działa przeciwko Słowu
Jako chrześcijanie zielonoświątkowi wierzymy w realne działanie Ducha Świętego. Wierzymy, że Bóg przemawia, prowadzi, pociesza, napomina i obdarowuje Kościół.
Ale równie mocno musimy powiedzieć: Duch Święty nigdy nie działa w sprzeczności ze Słowem Bożym.
Nie każde poruszenie jest Bożym poruszeniem.
Nie każde proroctwo pochodzi od Boga.
Nie każda nadprzyrodzona atmosfera jest znakiem prawdziwego działania Ducha.
Dlatego potrzebujemy rozeznania, pokory i odpowiedzialności.
Apostoł Paweł przypomina:
„Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości”
(2 Tm 3,16 BW)
To Pismo wychowuje Kościół. To Pismo koryguje błędy. To Pismo chroni nas przed duchową pychą i zwiedzeniem.
Odpowiedzialność liderów
Szczególna odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy prowadzą innych. Liderzy, kaznodzieje, pastorzy i nauczyciele nie mogą budować swojej pozycji na rzekomej wyjątkowości duchowego wglądu.
Służba w Kościele nie polega na uzależnianiu ludzi od siebie. Polega na prowadzeniu ich do Chrystusa.
Jeżeli wierzący zaczynają bardziej bać się słów człowieka niż Boga, coś zostało poważnie zaburzone. Jeżeli młodzi w wierze nie potrafią podejmować decyzji bez „proroczego potwierdzenia”, to nie jest dojrzałość duchowa, lecz duchowa zależność.
Zdrowy Kościół nie wychowuje ludzi przestraszonych i uzależnionych od ludzkich głosów. Zdrowy Kościół wychowuje uczniów Chrystusa, zakorzenionych w Słowie, w modlitwie i w odpowiedzialnym posłuszeństwie Bogu.
Nie gaśmy Ducha, ale badajmy wszystko
Nie chodzi o to, aby zamknąć się na działanie Ducha Świętego. Biblia nie uczy duchowego chłodu ani sceptycyzmu wobec Bożej mocy.
Słowo Boże mówi:
„Ducha nie gaście. Proroctw nie lekceważcie. Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie”
(1 Tes 5,19-21 BW)
To bardzo ważna równowaga.
Nie mamy gasić Ducha.
Nie mamy lekceważyć proroctw.
Ale mamy wszystko badać.
Nie wszystko należy przyjmować bezkrytycznie. Nie każde słowo wypowiedziane duchowym językiem jest słowem od Boga. Nie każda emocjonalna reakcja jest znakiem głębokiego namaszczenia.
Duchowa dojrzałość polega na tym, że potrafimy być otwarci, a jednocześnie trzeźwi.
Powrót do prostoty Ewangelii
Kościół nie potrzebuje duchowej sensacji. Kościół potrzebuje Chrystusa.
Potrzebujemy powrotu do prostoty Ewangelii: do krzyża, zmartwychwstania, pokuty, wiary, uświęcenia, miłości braterskiej i posłuszeństwa Słowu Bożemu.
Tam, gdzie centrum zajmuje Chrystus, tam Duch Święty działa w sposób zdrowy i budujący.
Tam, gdzie centrum zajmuje człowiek, jego przeżycia i jego „objawienia”, tam prędzej czy później pojawi się chaos.
Nie wolno nam zamienić Ewangelii na duchowe widowisko.
Wezwanie do Kościoła
Dzisiejszy Kościół potrzebuje odwagi. Nie tylko odwagi, by modlić się o Boże działanie, ale także odwagi, by powiedzieć „nie” temu, co nie jest zgodne z Pismem.
Potrzebujemy liderów, którzy będą prowadzić ludzi do Słowa, a nie do siebie.
Potrzebujemy wspólnot, które będą cenić modlitwę, ale również naukę apostolską.
Potrzebujemy wierzących, którzy nie będą szukać sensacji, lecz prawdy.
Bo prawdziwa duchowość nie polega na pogoni za niezwykłością. Polega na codziennym chodzeniu z Bogiem.
Zakończenie
Duch Święty jest Bogiem. Nie można Nim manipulować. Nie można Go uruchamiać techniką. Nie można Jego działania sprowadzać do emocjonalnych przeżyć.
On działa suwerennie, święcie i zgodnie ze Słowem Bożym.
Dlatego jako Kościół powinniśmy wołać nie tylko o moc, ale także o czystość. Nie tylko o dary, ale także o charakter. Nie tylko o doświadczenie, ale także o prawdę.
Niech nasze serca pozostaną otwarte na Ducha Świętego, ale niech nasze stopy stoją mocno na fundamencie Pisma.
Bo tylko wtedy Kościół będzie bezpieczny.
Tylko wtedy wierzący będą dojrzali.
I tylko wtedy Chrystus będzie naprawdę wywyższony.
O prześladowaniu ewangelików:

Kronika miasta Boguszów-Gottesberg (Boża Góra) – kliknij, aby dowiedzieć się więcej
Kirk Peter Johanson








