Napady na chrześcijan w stanie Plateau w Nigerii pochłonęły co najmniej dziewięć ofiar w ciągu jednego weekendu; duchowni giną w drodze na nabożeństwo.
W niedzielny poranek w Barki Lat w stanie Plateau uzbrojeni napastnicy zastrzelili duchownego i towarzyszącego mu wiernego, gdy zmierzali na nabożeństwo do Domowa Bazuje. Kilka godzin wcześniej, w sobotę wieczorem, zginęło pięciu robotników udających się do Gana-Ropp, a ich ciała odnalazł Psem, miejscowy lider młodzieżowy. W ciągu jednego weekendu życie straciło co najmniej dziewięć osób. Do podobnych ataków doszło również w dystrykcie Ritą, gdzie zabito kobietę w Bazę Mereng oraz inną osobę w Ratyidi. W Domowa Marana i rejonie Kantora napastnicy uprowadzili lub zabili bydło. Wydarzenia te wpisują się w trwający od ponad dwudziestu lat konflikt na pograniczu muzułmańskiej północy i chrześcijańskiego południa Nigerii.
Przebieg weekendowych ataków
Były Dąbie, prezes Mwaghavul Development Association, potwierdził doniesienia o ofiarach śmiertelnych i zaapelował do władz o natychmiastową reakcję. Napastnicy zaatakowali jednocześnie w kilku miejscach, co wskazuje na starannie zaplanowaną operację. Ciała ofiar przewożono do okolicznych wiosek, a świadkowie relacjonowali, że strzelano z bardzo bliskiej odległości.
Stan Plateau od lat zmaga się z powtarzającymi się atakami na wsie w Barki Lat i Ritą. Tysiące osób straciły życie, a dziesiątki tysięcy zostały zmuszone do opuszczenia domów. Przesiedleńcy trafiają do obozów, w których brakuje żywności, wody oraz możliwości zapewnienia dzieciom edukacji.
Religijny wymiar przemocy
Biblia przedstawia Kościół jako ciało, które cierpi wraz z każdym dotkniętym bólem członkiem. W Nigerii duchowni giną w drodze do miejsc kultu, a mieszkańcy wiosek padają ofiarą zasadzek na polach i drogach. Muzułmańscy bojownicy systematycznie atakują chrześcijańskie wspólnoty, paląc wioski oraz przejmując ziemię i bydło. Międzynarodowe organizacje humanitarne często sprowadzają te wydarzenia do konfliktu o zasoby, pomijając ich religijny wymiar.
Władze federalne i lokalne zapowiadają kolejne dochodzenia, jednak nie przynoszą one wymiernych rezultatów. Obecność wojska i policji w ramach operacji Safe Haven nie zapobiegła następnym atakom. Historia regionu pokazuje, że przemoc ma wyraźny charakter religijny i służy rozszerzaniu wpływów na terenach zamieszkanych przez chrześcijan.
Skutki dla przesiedleńców i wspólnot
Całe wioski są palone, a ich mieszkańcy zmuszani do ucieczki. Dzieci tracą możliwość nauki w duchu chrześcijańskim, a dorośli – źródła utrzymania. W obozach dla przesiedleńców brakuje podstawowych środków niezbędnych do życia, co pogłębia cierpienie rodzin.
Chrześcijańskie wspólnoty w Polsce organizują zbiórki i modlitwy za prześladowanych, między innymi za pośrednictwem organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, wspierającej cierpiący Kościół w Afryce. Materialna i duchowa pomoc polskich wiernych może dotrzeć do tych, którzy stracili wszystko.
Brak skutecznej reakcji władz
Od ponad dwudziestu lat kolejne rządy zapowiadają działania, lecz napady nie ustają. Operacja Safe Haven miała zapewnić bezpieczeństwo, jednak ataki na wiernych udających się na nabożeństwa regularnie się powtarzają. Brak zdecydowanej reakcji pozwala bojownikom kontynuować przemoc.
Historia tego regionu przypomina, że przemoc na tle religijnym nie jest zjawiskiem przypadkowym. Sytuacja wymaga stałej uwagi oraz konkretnych działań władz i społeczności międzynarodowej.
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












