Ezra Jin Mingri odzyskał wolność po spędzeniu 266 dni w chińskim więzieniu. Jego historia jest świadectwem ceny, jaką płaci się za wierność Słowu Bożemu, oraz nadziei na zmiany.
Ezra Jin Mingri, założyciel Kościoła Syjonu w Pekinie, odzyskał wolność po 266 dniach spędzonych w chińskim więzieniu. Sześćdziesięciopięcioletni pastor został aresztowany w październiku ubiegłego roku wraz z 28 współwyznawcami. Uwolniono go po osobistej interwencji prezydenta Stanów Zjednoczonych u władz Chin. Jin wrócił do rodziny kilka tygodni przed planowanym spotkaniem, na które czekał przez osiem lat rozłąki. Jego historia ukazuje cenę wierności Słowu Bożemu w warunkach otwartych prześladowań religijnych.
Powstanie wspólnoty i codzienne życie wiernych
Kościół Syjonu powstał w 2007 roku i stał się jedną z większych niezależnych wspólnot domowych w Chinach. Wierni spotykali się na nabożeństwach, czytali Biblię i służyli ubogim. Pastor konsekwentnie podkreślał, że członkowie wspólnoty pragną jedynie spokojnie oddawać cześć Bogu zgodnie z Pismem Świętym. W 2018 roku władze nakazały zainstalowanie kamer w celu nadzorowania spotkań. Odmowa doprowadziła do zamknięcia miejsca kultu, a wierni zaczęli korzystać z transmisji internetowych, które gromadziły nawet dziesięć tysięcy słuchaczy.
Wspólnota nie dążyła do politycznej konfrontacji. Jej członkowie chcieli jedynie modlić się, czytać Pismo i pomagać potrzebującym. Mimo to spotkali się z represjami ze strony władz państwowych, które wymagają pełnego podporządkowania partii. Historia ta ukazuje mechanizm ograniczeń nakładanych na chrześcijan, którzy nie uznają zwierzchnictwa świeckiej władzy w sprawach wiary.
Aresztowanie, uwięzienie i warunki w celi
Jin został aresztowany w październiku ubiegłego roku. Spędził 266 dni w surowych warunkach. Ciasne cele, maty rozłożone na podłodze oraz letnie upały poważnie nadwerężyły jego siły fizyczne i psychiczne. Jego przeżycia przywodzą na myśl świadectwa chrześcijan, którzy w czasach prześladowań znosili cierpienie dla imienia Chrystusa. Biblia mówi wyraźnie: „I wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, doznawać będą prześladowań” (2 Tm 3,12).
Słowa apostoła Pawła nie są wezwaniem do buntu, lecz stwierdzeniem faktu. Wierność Ewangelii nieuchronnie prowadzi do konfliktu z systemami domagającymi się bezwzględnego posłuszeństwa. Jin i jego współwyznawcy nie szukali konfrontacji, a jednak trafili do więzienia za praktykowanie swojej wiary.
Uwolnienie i ostrożna nadzieja na zmiany
Po interwencji amerykańskiej administracji pastor odzyskał wolność. W artykule opublikowanym na łamach dziennika „The Wall Street Journal” wyraził ostrożną nadzieję na nowy rozdział w polityce wyznaniowej, w tym na umożliwienie niezależnym wspólnotom legalnej działalności. Zapowiedział także dalsze starania o uwolnienie pozostałych siedmiorga więźniów sumienia.
W Polsce możemy modlić się swobodnie, jednak historia Jina przypomina, że wolność wyznania nie jest czymś oczywistym. Nasze wspólnoty mogą spotykać się bez obaw, ale wierność Słowu Bożemu w wielu miejscach nadal ma wysoką cenę. Solidarność z prześladowanymi powinna więc być naturalną częścią naszego życia wiary.
Jin podkreśla, że uwolnienie więźniów mogłoby zapoczątkować szersze zmiany w chińskim porządku prawnym. Nie chodzi o działalność polityczną, lecz o możliwość spokojnego oddawania czci Bogu. Pośród chaosu świata wciąż są ludzie, którzy klękają do modlitwy.
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












