W Seattle podczas parady dumni uczestnicy przejeżdżali rowerami bez ubrań, a wśród obecnych były dzieci; wydarzenie skłania do refleksji nad granicami zachowań
Podczas niedawnej parady w Seattle kilkudziesięciu uczestników poruszało się rowerami w stanie całkowitego naguszu, mijając miejsca, w których stały rodziny z dziećmi.
Relacje i nagrania pokazują, że nagość nie była incydentalna, lecz stanowiła element pochodu trwającego kilkanaście minut. Uczestnicy przejeżdżali głównymi ulicami miasta w godzinach popołudniowych, gdy na chodnikach gromadziły się osoby w różnym wieku. Obecność kamer i telefonów sprawiła, że obrazy szybko trafiły do sieci.
Publiczne wydarzenia tego typu odbywają się w przestrzeniach otwartych dla wszystkich mieszkańców. Dzieci, które znalazły się w pobliżu trasy, nie miały możliwości wyboru, czy chcą uczestniczyć w takim widowisku. Rodzice obecni na miejscu zgłaszali później zaskoczenie skalą zjawiska i brakiem wydzielonych stref.
W wielu miastach organizatorzy parad ustalają wcześniej reguły dotyczące stroju i zachowania. W Seattle nie zastosowano skutecznych ograniczeń, mimo wcześniejszych sygnałów o podobnych incydentach w latach ubiegłych. Efektem jest sytuacja, w której granice prywatności i przyzwoitości w przestrzeni wspólnej uległy przesunięciu.
Wnioski
Dzieci w przestrzeni publicznej wymagają ochrony przed nagłymi i nieoczekiwanymi formami ekspozycji na zachowania dorosłych. Gdy wspólnota dopuszcza takie sytuacje bez wyraźnych ram, osłabia podstawowe poczucie bezpieczeństwa najmłodszych. Zastanawia, jakie konsekwencje dla wzajemnego zaufania wynikają z braku jasnych granic w miejscach, gdzie spotykają się pokolenia.
Źródło: Infopiguła
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












