Pokora – droga, którą Bóg prowadzi dojrzałe serca

 

 Droga do pokory: Lekcja od pastora z Colorado Springs

 

W sercu każdego człowieka, który pragnie służyć Bogu, toczy się cicha, lecz realna walka między własnymi ambicjami, a poddaniem się Bożej woli. Człowiek może rozpocząć swoją drogę z gorącym pragnieniem oddania życia Stwórcy, a jednak z czasem odkryć, że nawet najszlachetniejsze intencje potrafią zostać przeniknięte subtelnym pragnieniem uznania i znaczenia.

To odkrycie bywa bolesne, ale jest zarazem początkiem duchowego dojrzewania. Prawdziwe powołanie chrześcijanina nie polega bowiem na budowaniu własnej pozycji, lecz na tym, aby w naszym życiu coraz wyraźniej objawiała się chwała Boga.

Support Us

 


Gdy serce pragnie więcej, niż powinno

Wielu ludzi rozpoczyna służbę z autentycznym zapałem. Chcą głosić Ewangelię, prowadzić innych do wiary i być użytecznymi w Bożym dziele. Jednak dopiero po latach przychodzi refleksja, że obok pragnienia służenia mogło istnieć także inne, mniej uświadomione  pragnienie, by zostać zauważonym, docenionym, zapamiętanym.

Słowo Boże pokazuje nam, jak niebezpieczna jest droga budowania własnego imienia. Historia wieży Babel przypomina o ludziach, którzy powiedzieli:

„Nuże, zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięgałby aż do nieba, i uczyńmy sobie imię…” (Rdz 11:4 BW).

Nie chodziło jedynie o budowlę, chodziło o serce. O pragnienie wielkości niezależnej od Boga.

Ta historia jest jak lustro, w którym każdy wierzący powinien się od czasu do czasu przejrzeć. Bo pycha rzadko objawia się w sposób oczywisty. Częściej przychodzi w szacie gorliwości, skuteczności i widzialnych rezultatów.


Oczyszczenie, które prowadzi do życia

Bóg w swojej miłości nie pozostawia człowieka w miejscu duchowej iluzji. Czasem dopuszcza doświadczenia, które odsłaniają prawdziwe motywacje serca. Nie po to, by złamać człowieka, lecz by go oczyścić.

Prorok Izajasz przekazuje słowa Boga:
„Oto wytapiam cię… wypróbowuję cię w piecu cierpienia” (Iz 48:10 BW).

Proces oczyszczenia nigdy nie jest łatwy. Jednak to właśnie w nim człowiek zaczyna rozumieć, że Bóg nie dzieli swojej chwały z nikim, a życie skoncentrowane na sobie nie przynosi pokoju.

Podobne ostrzeżenie znajdujemy w słowach skierowanych do zboru w Sardes:
„Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły” (Obj 3:1 BW).

Można mieć reputację duchowej żywotności, a jednocześnie utracić to, co najważniejsze, czyste i pokorne serce przed Bogiem.


Życie, które wskazuje na Boga

Dlatego tak ważne jest, aby patrzeć na tych, którzy nauczyli się chodzić przed Bogiem w pokorze. Abram jest jednym z najpiękniejszych przykładów takiej postawy. Opuścił to, co znane, zaufał Bożej obietnicy i szedł tam, dokąd prowadził go Pan.

Pismo mówi, że „zbudował tam ołtarz Panu i wzywał imienia Pańskiego” (Rdz 12:8 BW).

Ołtarz jest miejscem oddania  przypomnieniem, że życie wierzącego nie ma być pomnikiem jego samego, lecz świadectwem Bożej wierności.

Dopiero gdy człowiek przestaje zabiegać o własną wielkość, odkrywa głęboki pokój. Pokora nie umniejsza człowieka. Pokora ustawia go we właściwym miejscu.


Cicha pokusa współczesnego Kościoła

To wezwanie do pokory dotyczy nie tylko pojedynczych wierzących, lecz także całego Kościoła. Żyjemy w czasach, w których łatwo mierzyć duchowy sukces liczbami, widocznością czy wpływem. Tymczasem Bóg patrzy inaczej – On widzi serce.

Kościół nigdy nie powinien zapominać, że jego siłą nie jest rozpoznawalność, lecz obecność Boga.

Tam, gdzie centrum przesuwa się z Chrystusa na człowieka, tam zaczyna się duchowe osłabienie, nawet jeśli zewnętrznie wszystko wygląda dobrze.

Dlatego potrzebujemy nieustannie wracać do prostoty Ewangelii, do życia w prawdzie i do postawy całkowitego poddania się Bogu.


Pokora jako fundament wiary

Bez pokory nawet największe dokonania mogą okazać się puste. Pokora natomiast otwiera serce na Boże działanie.

Warto więc regularnie stawiać sobie pytania:

  • Dla kogo żyję?

  • Czy szukam Bożej chwały, czy własnej?

  • Czy pozwalam Bogu kształtować moje motywacje?

Bóg jest cierpliwy wobec swoich dzieci, ale także wierny. Prowadzi je ku dojrzałości, czasem drogą trudniejszą, lecz zawsze dobrą.

Człowiek, który uczy się poddania Bożej woli, odkrywa, że właśnie tam znajduje się prawdziwa wolność.


Wezwanie do refleksji

Niech to będzie zaproszenie do osobistego zatrzymania. Każdy z nas może bowiem /często niepostrzeżenie/  zacząć budować własną „wieżę”. Tymczasem droga ucznia Chrystusa prowadzi w innym kierunku- ku życiu, które wskazuje na Boga, a nie na nas samych.

Pokora nie jest oznaką słabości. Jest znakiem duchowej dojrzałości.

 

social media
JESUSNEWS
JESUSNEWS
Artykuły: 571