Śmierć Jima Bakkera w wieku 86 lat skłania chrześcijan do refleksji nad pułapkami finansowymi w służbie Ewangelii.
Jim Bakker zmarł w wieku osiemdziesięciu sześciu lat. Jego śmierć zamknęła rozdział w historii amerykańskiej teleewangelizacji, naznaczony zarówno szerokim oddziaływaniem, jak i poważnymi oskarżeniami o malwersacje finansowe. Jego historia – od popularnych programów, przez wyrok sądowy, aż po powrót na antenę – skłania wierzących do pytania, jak służba Ewangelii może zostać wypaczona przez pragnienie zysku. Biblia ostrzega przed taką drogą, a reakcje na jego odejście pokazują, że dyskusja na ten temat wciąż trwa.
Droga Bakkera na szczyt i jego finansowy upadek
Bakker budował swoje imperium w czasach, gdy telewizja stawała się głównym środkiem docierania do szerokiej publiczności. Jego program przyciągał rzesze widzów obietnicami duchowego wsparcia i materialnej pomyślności. Z czasem pojawiły się jednak zarzuty dotyczące niewłaściwego rozporządzania darowiznami wiernych, które ostatecznie doprowadziły do skazania go za malwersacje finansowe.
Po odbyciu kary Bakker powrócił z nowym programem, tym razem poświęconym przede wszystkim eschatologii i produktom umożliwiającym przetrwanie w sytuacjach kryzysowych. Zmiana ta nie rozwiała jednak wątpliwości związanych z jego wcześniejszą działalnością. Historia Bakkera pokazuje, jak łatwo osoba publiczna, która powołuje się na Chrystusa, może uwikłać się w sprawy podważające wiarygodność całego jej świadectwa.
Podzielone reakcje po jego śmierci
Franklin Graham przypomniał o konkretnej pomocy, jakiej Jim Bakker udzielił na początku działalności organizacji charytatywnej Samaritan’s Purse, działającej między innymi w Polsce. Wspomnienie to świadczy o jego ludzkiej życzliwości, nie przesłania jednak skutków dawnych decyzji. W mediach społecznościowych obok słów współczucia pojawiały się również wypowiedzi przypominające o szkodach wyrządzonych wizerunkowi chrześcijaństwa.
Tak zróżnicowane opinie nie zaskakują. Jedni postrzegają Bakkera jako pioniera teleewangelizacji, inni podkreślają, że jego działalność trwale nadwyrężyła zaufanie do kaznodziejów. Jego historia ukazuje zatem napięcie między oceną osobistych zasług człowieka a wymogiem wierności Słowu Bożemu.
Biblijne ostrzeżenie przed miłością do pieniędzy
Apostoł Paweł stwierdził w 1 Tm 6,10, że korzeniem wszelkiego zła jest miłość do pieniędzy, przez którą niektórzy odstąpili od wiary. Jego słowa pozostają aktualne. Kolejne pokolenia kaznodziejów tworzą media, których model finansowania opiera się na nieustannym zbieraniu darowizn. Rodzi to niebezpieczeństwo podporządkowania przesłania Ewangelii innym celom.
Nie chodzi o potępienie wszelkich form chrześcijańskiej działalności medialnej, lecz o przypomnienie, że nie można jednocześnie służyć Bogu i mamonie. Kiedy zysk staje się głównym motywem działania, cierpią zarówno sam kaznodzieja, jak i ludzie, którzy słuchają jego słów.
Podobne pytania pojawiają się także w Polsce podczas debat o finansowaniu mediów chrześcijańskich, zwłaszcza gdy ich przedstawiciele łączą przesłanie wiary z obietnicami materialnej pomyślności. Dyskusje te pokazują, że problem nie dotyczy wyłącznie Stanów Zjednoczonych, lecz każdego środowiska, w którym pieniądze mogą przesłonić prostotę Ewangelii.
Co pozostaje po odejściu
Śmierć Bakkera nie kończy dyskusji, lecz skłania do głębszej refleksji nad własnymi motywacjami w służbie. Czy działamy z pragnienia dochowania wierności Chrystusowi, czy też kierują nami mniej przejrzyste pobudki? To pytanie powraca za każdym razem, gdy podobna historia wychodzi na jaw.
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












