Azerbejdżan niszczy ormiańskie klasztory i cmentarze w Górskim Karabachu po exodusie około 120 tysięcy chrześcijan.
Po wrześniowej ofensywie Azerbejdżanu ponad sto dwadzieścia tysięcy Ormian zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów, cmentarzy i średniowiecznych klasztorów. Władze w Baku organizują dla zagranicznych gości wizyty w ormiańskich klasztorach Gandzasar i Dadivank, przedstawiając je jako świadectwa starożytnego chrześcijaństwa Albanii Kaukaskiej. Czynią to pomimo czytelnych ormiańskich inskrypcji, w tym napisu fundacyjnego z 1240 roku, oraz obecności chaczkarów, czyli ormiańskich kamiennych stel z krzyżami. W latach 1997–2011 zniszczono 98 procent udokumentowanych ormiańskich kościołów i klasztorów w Nachiczewanie. Obecnie burzone są kolejne świątynie i cmentarze w Stepanakercie, Szuszi oraz miejscowości Karin Tak.
Skala zniszczeń i ich cel
Działania te wykraczają poza zwykłe porządkowanie zajętego terytorium. Służą systematycznemu usuwaniu śladów obecności narodu, który przez wieki wyznawał w tym regionie wiarę chrześcijańską. Przedstawianie ormiańskich świątyń jako zabytków „albańskich” wymaga nie tylko użycia siły, lecz także fałszowania historii. Inskrypcje pozostają bowiem czytelne, a chaczkary nadal stoją, choć oficjalna narracja pomija ich znaczenie.
Prawda historyczna ustępuje tu doraźnym celom politycznym. Biblia mówi: „Uczcie się czynić dobrze, szukajcie prawa, pomagajcie uciśnionym, wymierzajcie sprawiedliwość sierocie, brońcie sprawy wdowy” (Iz 1,17). Słowa te wyrażają zasadę, według której będą sądzone narody i ich przywódcy. Milczenie wobec niszczenia miejsc kultu i wypędzania chrześcijańskiej ludności jest zaprzeczeniem tej zasady.
Reakcje organizacji międzynarodowych
Organizacje międzynarodowe, w tym Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO), wezwano do sporządzenia wykazu zagrożonych zabytków oraz zapewnienia wygnanym Ormianom dostępu do ich świątyń i cmentarzy. Dotychczas reakcje na te apele były powściągliwe – dyplomaci unikają jednoznacznych ocen z obawy przed pogorszeniem stosunków handlowych lub współpracy energetycznej.
Kościoły zachodnie, zaangażowane w dialog ekumeniczny i sprawy społeczne, rzadko wspominają o losie ormiańskich chrześcijan. Taka powściągliwość nie wynika z braku informacji, lecz z wyboru, w którym polityczna wygoda przeważa nad obowiązkiem dawania świadectwa prawdzie. W Polsce, gdzie pamięć o niszczeniu dziedzictwa w czasach komunizmu pozostaje żywa, podobne działania budzą szczególne zaniepokojenie. Widzimy, jak łatwo interesy polityczne mogą przesłonić potrzebę obrony prawdy i sprawiedliwości oraz niesienia pomocy prześladowanym wspólnotom. Nasze doświadczenia uczą, że milczenie wobec takich działań jedynie utrwala niesprawiedliwość. Również wśród polskich wiernych rośnie świadomość, że obrona miejsc kultu oraz pamięci mniejszości chrześcijańskich jest częścią naszego wspólnego powołania.
O prześladowaniu ewangelików:
Kronika miasta Boguszow-Gottesberg (Boża Góra) - kliknij, aby dowiedzieć się więcej












