Za wiarę grozi im śmierć. Historia odwagi z Somalii

 Wiara w cieniu prześladowań: Historia rodziny z Somalii

W Somalii decyzja o pójściu za Chrystusem nie jest jedynie wyborem duchowym. Może oznaczać utratę domu, rodziny, a nawet życia. W kraju, gdzie islam przenika wszystkie sfery funkcjonowania społeczeństwa, nawrócenie na chrześcijaństwo bywa traktowane jak zdrada  i karane z bezwzględną surowością.

Somalia, jak wskazuje raport organizacji Open Doors na rok 2026, pozostaje jednym z najtrudniejszych miejsc na świecie dla wyznawców Chrystusa. Zajmując drugie miejsce na liście krajów, gdzie prześladowania chrześcijan są najbardziej dotkliwe, kraj ten jest miejscem, gdzie islam jako religia państwowa nie toleruje żadnych odstępstw. Prawo szariatu, które przewiduje karę śmierci za apostazję, jest stosowane z żelazną konsekwencją. W takich warunkach wiara staje się nie tylko osobistym wyborem, ale i aktem heroizmu, który wymaga poświęcenia wszystkiego – domu, bezpieczeństwa, a czasem nawet życia.

Właśnie tam rozgrywa się historia pewnej rodziny, która zapłaciła wysoką cenę za wierność Ewangelii. To opowieść o strachu i ucieczce, ale także o niezwykłej przemianie i nadziei, której nie zdołały zgasić groźby śmierci.

Support Us

Decyzja, która wszystko zmieniła

Fatuma, matka trojga dzieci, w listopadzie 2024 roku przyjęła chrześcijaństwo. Wiedziała, co to oznacza. W Somalii apostazja – odejście od islamu może prowadzić do natychmiastowego wyroku wydanego przez społeczność lub radykalne grupy.

Przez wiele miesięcy ukrywała swoją wiarę nawet przed mężem. Każdy dzień był napięciem między nowo odkrytą prawdą, a lękiem przed jej konsekwencjami. Żyła ze świadomością, że jedno nieostrożne słowo może zniszczyć jej życie.

I w końcu prawda wyszła na jaw.

Podczas tajnego spotkania z innymi wierzącymi jej emocje zdradziły to, co starała się ukryć. Wieść szybko dotarła do męża, a dom, który miał być miejscem bezpieczeństwa, stał się przestrzenią konfrontacji.


Ucieczka w nieznane

Gdy zagrożenie zaczęło narastać, Fatuma podjęła dramatyczną decyzję. Zabrała dzieci i uciekła, bez planu, bez pewności jutra, z jedyną nadzieją, że gdzieś znajdzie schronienie.

Dla wielu taka decyzja wydaje się niewyobrażalna. Ale w Somalii pozostanie mogło oznaczać śmierć.

Ukrywała się, próbując chronić dzieci i jednocześnie zachować wiarę, która stała się dla niej wszystkim.


Niespodziewana przemiana

Kilka miesięcy później wydarzyło się coś, czego nikt nie potrafił przewidzieć.

Mąż odnalazł rodzinę.

Nie przyszedł jednak z gniewem – przyszedł ze słowami, które zmieniły wszystko. Oświadczył, że nie zamierza jej skrzywdzić i że pozwala jej wierzyć.

A potem wydarzył się jeszcze większy cud.

W Boże Narodzenie sam przyjął chrześcijaństwo.

To, co miało rozdzielić rodzinę, stało się początkiem wspólnej drogi wiary.

Jednak wraz z nadzieją pojawiło się nowe niebezpieczeństwo. Teraz już nie tylko ona, ale cała rodzina została uznana za zdrajców religii.

Powrót do rodzinnego miasta nie jest możliwy. Oznaczałby niemal pewną śmierć.


Wiara w jednym z najniebezpieczniejszych miejsc świata

Somalia od lat znajduje się w czołówce krajów, w których prześladowania chrześcijan są najbardziej brutalne. Islam jest tam religią państwową, a prawo szariatu nie pozostawia miejsca na odstępstwa.

W takich realiach wiara przestaje być prywatną sprawą, staje się aktem odwagi graniczącym z heroizmem.

Słowa Jezusa nabierają tu niezwykle dosłownego znaczenia:

„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios” (Mt 5:10).


Życie w ukryciu

Dziś rodzina nadal się ukrywa. Każdy dzień to walka o bezpieczeństwo dzieci, o przetrwanie, o nadzieję.

Najbardziej proszą o modlitwę, bo wiedzą, że nie są sami, jeśli Kościół o nich pamięta.

Potrzebują także wsparcia materialnego: edukacji dla dzieci, środków do życia, możliwości pozostania w bezpiecznym miejscu.

Ich sytuacja przypomina nam, że Kościół nie kończy się na granicach państw. Jesteśmy jednym ciałem.


Nie są jedyni

W Somalii tysiące chrześcijan żyje w ukryciu. Wielu z nich nigdy nie będzie mogło publicznie wyznać swojej wiary. Niosą swój krzyż po cichu, z dala od uwagi świata.

Dlatego słowa apostoła Pawła brzmią dziś szczególnie mocno:

„Dopóki czas mamy, dobrze czyńmy wszystkim, a najwięcej domownikom wiary” (Ga 6:10 BW).

Wsparcie prześladowanych nie jest jedynie gestem współczucia. Jest wyrazem naszej jedności.


Lekcja dla świata sytego i bezpiecznego

W wielu miejscach wolność religijna wydaje się czymś oczywistym. Historia tej rodziny przypomina jednak, jak kruchy jest to dar.

Oni zaryzykowali wszystko, ponieważ uznali, że prawda jest warta każdej ceny.

Ich wiara staje się pytaniem skierowanym także do nas:

Co my jesteśmy gotowi poświęcić, by pozostać wierni?


Nie możemy pozostać obojętni

„Pamiętajcie o więźniach, jakbyście współwięźniami byli…” (Hbr 13:3BW).

W obliczu takich świadectw obojętność nie jest opcją.

Możemy modlić się.
Możemy wspierać.
Możemy pamiętać.

A czasem właśnie pamięć jest pierwszym krokiem do realnej pomocy.


Światło, którego nie da się zgasić

Choć żyją w cieniu zagrożenia, ich historia nie jest opowieścią o strachu. Jest historią światła, które nie poddaje się ciemności.

Odwaga takich ludzi przypomina, że Ewangelii nie da się zamknąć ani uciszyć.

I że nawet tam, gdzie za wiarę grozi śmierć rodzi się nadzieja.

social media
JESUSNEWS
JESUSNEWS
Artykuły: 571