Czy samo współczucie wystarczy, by czynić dobro? A może serce, choć wrażliwe, potrzebuje jeszcze czegoś więcej? Światła prawdy, które nadaje właściwy kierunek naszym decyzjom.
Empatia jest jedną z najpiękniejszych cech ludzkiego ducha. Pozwala dostrzegać cierpienie drugiego człowieka, dzielić jego ciężary i stawać się wsparciem w chwilach próby. Jednak gdy zostaje oderwana od fundamentu prawdy objawionej w Piśmie Świętym, może prowadzić do moralnego zagubienia, miejsca, w którym dobre intencje nie zawsze rodzą dobre owoce.
Historia Mary Slessor pokazuje, że współczucie zakorzenione w Bożych zasadach ma moc przemieniać nie tylko pojedyncze życia, ale całe społeczności.
Odwaga, która rodzi się z miłości
Mary Slessor pochodziła z ubogiej, szkockiej rodziny, lecz jej serce było bogate w wiarę. Już jako młoda kobieta odczuwała silne pragnienie, by poświęcić swoje życie Bogu i ludziom. Gdy wyruszyła na misję do Afryki, stanęła wobec rzeczywistości, która przekraczała wszystko, co mogła sobie wyobrazić.
Wśród plemion Efik panował zwyczaj zabijania bliźniąt uznawanych za przeklęte. Dla wielu był to niepodważalny element tradycji. Ona jednak zobaczyła w tych dzieciach nie przekleństwo, lecz życie powierzone przez Boga.
Kierowana współczuciem, ale także głębokim przekonaniem o Bożej sprawiedliwości, zaczęła ratować porzucone niemowlęta. Przyjmowała je pod swój dach, otaczała miłością i wychowywała jak własne. Jej postawa początkowo budziła sprzeciw, lecz z czasem zrodziła szacunek. Ludzie dostrzegli w niej nie tylko odwagę, ale i mądrość.
Jej życie stało się dowodem na to, że prawdziwa empatia nie jest jedynie emocją, jest decyzją, która kosztuje.
Miłość, która widzi dalej
Pismo Święte przypomina:
„A teraz trwają wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość” (1 Kor 13:13 BW).
Nie jest to jednak miłość ślepa. To miłość, która szuka dobra drugiego człowieka w świetle Bożej prawdy. Taka miłość nie ulega presji chwili ani opinii większości prowadzi ku temu, co naprawdę przynosi życie.
Mary rozumiała tę zasadę. Jej współczucie nie oznaczało zgody na zło. Było odwagą, by stanąć w obronie tych, którzy sami nie mogli się obronić.
Gdy emocje przesłaniają prawdę
Współczesny świat często wynosi empatię na piedestał, lecz jednocześnie próbuje oderwać ją od moralnego kompasu. Coraz częściej uczucia stają się jedynym kryterium decyzji, a to, co obiektywnie dobre, bywa spychane na dalszy plan.
Słowo Boże ostrzega:
„Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu…” (Rz 12:2 BW).
Empatia pozbawiona prawdy przypomina statek bez steru, może płynąć z wielką siłą, lecz niekoniecznie we właściwym kierunku.
Historia tej niezwykłej kobiety przypomina nam, że prawdziwa troska o człowieka nigdy nie stoi w sprzeczności z Bożym porządkiem. Przeciwnie, dopiero w nim znajduje swoje pełne znaczenie.
Współczucie, które kosztuje
Łatwo jest współczuć z bezpiecznej odległości. Znacznie trudniej jest pozwolić, by współczucie zmieniło nasze życie.
Ona zrezygnowała z wygody, bezpieczeństwa i osobistych planów. Żyła w trudnych warunkach, zmagała się z chorobami i samotnością, a mimo to nie porzuciła swojej misji.
Jej przykład przypomina słowa z Listu Jakuba:
„Wiara, jeśli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie” (Jk 2:17 BW).
Prawdziwa empatia nie kończy się na uczuciu, prowadzi do działania.
Lekcja dla naszych czasów
Dziś również stajemy przed wyborem: czy podążać wyłącznie za emocjami, czy pozwolić, by prowadziła nas prawda.
Droga prawdy nie zawsze jest łatwa. Czasem wymaga odwagi, by sprzeciwić się dominującym nurtom myślenia. Jednak to właśnie ona przynosi owoce, które trwają dłużej niż jedno pokolenie.
Jedna osoba, kierowana wiarą i miłością, może zmienić historię wielu.
Czy nie jest to zaproszenie także dla nas?
Serce i kompas
Empatia jest darem lecz potrzebuje kompasu. Tym kompasem jest Boża prawda.
Jako ludzie wierzący jesteśmy powołani do tego, by nasze serca były wrażliwe, ale jednocześnie zakorzenione w tym, co niezmienne. Tylko wtedy możemy być światłem dla świata, który coraz częściej gubi kierunek.
Niech więc nasze współczucie nie będzie jedynie odruchem emocji, lecz świadomą odpowiedzią na Boże wezwanie.
Prawdziwe dobro rodzi się tam, gdzie miłość spotyka się z prawdą.
O prześladowaniu ewangelików:

Kronika miasta Boguszów-Gottesberg (Boża Góra) – kliknij, aby dowiedzieć się więcej
Kirk Peter Johanson








